Wpisy 2010

Koniec roku :)

Czas bardzo szybko “leci”.

ŚBN już za Nami. Dzisiaj Sylwester.

Po ostatniej odwilży było mi smutno. Czemu?

Ano za mało śniegu na biegówki.

Cieszyłam się jak dziecko gdy dwa dni temu w nocy zaczął padac śnieg.

PC292922 kopiaA więc pojawiła się nadzieja że warunki biegowe poprawią się.

Gdy wczoraj rano wyjrzałam za okno okazało się że trochę napadało.  :)

Załatwiłam bieżące sprawy i z radością wyszłam aby pobiegac na nartach.

Wybrałam się na Forty Bema (tu mam najbliżej).

Pierwsza pętla to założenie śladu.

PC302923 kopia 2

Choc pod warstewką świeżego śniegu był lód to biegało się nie najgorzej.

W sumie zrobiłam pięc czy sześc pętli przez 2h 15min.

Zrobiło się ciemno i zimno więc podreptałam do domciu.

A dzisiejsza noc i poranek to dalsze opady śnieżku.

Nasypało całkiem nieźle.

Dzisiaj Sylwester więc zabawa na całego

ale jutro może wyjdę na nartki.

Ano zobaczymy.

ŚBN

Zbliżają się święta – te najbardziej rodzinne.

kartka 1

W związku z tym faktem składam wszystkim tu zaglądającym życzenia:

ZDROWYCH  I SPOKOJNYCH  ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA

SPĘDZONYCH W RODZINNYM GRONIE

SUKCESÓW SPORTOWYCH I TYCH ŻYCIOWYCH

DUŻO UPRAGNIONYCH PREZENTÓW I SPEŁNIENIA MARZEŃ

Biegówkowo :)

Z tą zimą to jest różnie.

Spadł śnieg – potem odwilż.

Gdy nadeszła odwilż to był trenażer i bieganko.

Były narty, był trenażer i takie tam………cwiczenia  :)

Ale znowu zaczęło śnieżyc a temp. spadła poniżej zera.

Ucieszyło mnie to.  :)

Znowu można poślizgac się na biegówkach.

Były Forty Bema w tygodniu a w ostatnią niedz. okolice Leszna.

Śniegu sporo a temp. poniżej ośmiu stopni.

Słoneczko pięknie świeciło.

Przebrałam się i rodzinnie wyszliśmy na “spacer”.

Ja biegówki – rodzinka pieszo.

biegówki

biegówki

Fota z początku ślizgania.

Chciałam wstawic trasę ale niestety  :(

Moje endomondo nie zadziałało aby pokazac trasę.   :(

Ale poślizgałam się trochę ponad 2 godz.   :)

Wiem że to krótko ale tak wyszło.

Będę nieskromna ale wychodzi mi to coraz lepiej.

Następna poważniejsza jazda to kolejne wyzwanie.

I dołączę do grona znajomych na poważniejszy trening.

Będą pewnie na mnie czekac (mam nadzieję).

Oby tylko nie było znowu odwilży (co przepowiadają w pogodynkach)

Zimowo – biegówkowo

Pierwszy atak zimy już za nami.  :)

Jak zwykle zima zaskoczyła drogowców.   :P

Ale nie o tym mam zamiar napisac.

Od paru lat  kusiło mnie aby zacząc jeździc na nartach biegowych.

Niestety albo zimy były bezśnieżne albo zabrakło decyzji o zakupie.

W tym roku postanowiłam dokonac zakupu nie mając pewności że będzie śnieżnie.

Ale pierwsze opady utwierdziły mnie w przekonaniu że dokonałam dobrego zakupu.

Michał namawiał mnie już w zeszłym roku, ale co się odwlecze to……….

Marek dostarczył sprzęt – może amatorski ale na razie wystarczy.

Dzięki chłopaki za to że zmobilizowaliście mnie.

W zeszły piątek odbyła się inauguracja, mój pierwszy raz w życiu na biegówkach.

Miejsce – pobliskie Forty Bema ale po południu.

Wiecie mało spacerujących więc mniejszy obciach jakby co.

Było mroźno (ok.-10*)

Na początek zaczęłam od robienia śladu i zapoznania się z nartkami.

I to szło mi w miarę fajnie.

Postanowiłam zrobic pętelkę.

I tu już było ciut gorzej. Dlaczego?

Otóż ścieżki wydeptane przez spacerowiczów były nie równo wydeptane.

No i nartki trochę potrafiły rozjechac się.

Cztery razy “przywitałam się” z Matką Naturą.  :D

Trochę zmarzłam gdy zrobiło się ciemno.

Ale jestem zadowolona z siebie – 1h30min niezapomnianych wrażeń.  :D

Po powrocie do domu lektura o nartach – portal  narty.pl

Ten pierwszy raz zachęcił mnie do następnych narto-biegów.

Chociaż nie można tego było nazwac biegiem tylko raczej narto-chodzeniem.   :)

Następne wyjście na biegówki odbyło się w tą niedzielę co była.

Pogoda była zajefajna.

Świeciło słoneczko, było mroźno – ok. -8 *

Pojechaliśmy do teściów a mieszkają blisko Puszczy Kampinowskiej.

Po wypiciu kawki przebrałam się w strój (rowerowy co prawda)

i wyszliśmy na biegówkowy “podbój”  okolic.

PC052855 kopia

No i na całe szczęście szło mi trochę lepiej,

ale nie obyło się bez śnieżnych gleb.

Zakładałam ślad a miejscami wyjeżdżony śnieg posypany popiołem trzeba było przejśc.

Spotkałam nawet jednego gościa na biegówkach – zapraszał nawet na Bieg Piastów.

Na razie takich planów nie mam – dopiero uczę się jeździc.

Prędkości nie rozwijałam  zbyt dużych ale byłam szczęśliwa z tego wyjścia.

Nie mogłam doczekac się następnych wyjśc na biegówki.

Niestety od wtorku ociepliło się a śnieżna breja nie jest fajna.

Mam nadzieję że za parę dni warunki na tyle się poprawią (spadnie śnieg i będzie mróz)

i będę mogła spokojnie poprawiac swoje umiejętności.

Nie mogę się doczekac.

Na prawdę biegówki to extra zabawa a do tego pracują wszystkie partie mięśni.

Gorąco polecam.

Listopad

Tak. Mamy już koniec listopada.

Pogoda dosyc zmienna. Były dni słoneczne i ciepłe.

PB142804 kopia

Były dni chłodne i nieprzyjemnie wilgotne.

Były dni deszczowe.

Ale przecież to listopad więc nie ma co się dziwic.

Ten miesiąc też traktuję luzacko – roztrenowanie.   :)

Trochę rowerowania przeplata się z bieganiem.

Choc nie ukrywam że jakoś nie mogę się przełamac.

Jak na razie 1 godzinka biegania to jeszcze  jakoś znoszę i…

muszę koniecznie zmotywowac się do dłuższego biegu.

Ale znając mój upór to chyba da się zrobic.   :)

Częśc organizatorów cykli maratonów MTB już podała wstępne terminy,

ale szczerze mówiąc  na razie nie nastawiam  się na wybór.

Dlaczego? Otóż do marca jeszcze na pewno pozmienia się im ta rozpiska,

a po drugie to będzie zależało od tego gdzie teamowo będzie trzeba.

Przed nami zima więc czas poważniejszych treningów.

A może jak będzie śnieżna zima to warto byłoby pobiegac na nartach?

Te dylematy właśnie rozwiązuję a w wolnym czasie przeglądam foty z tego sezonu.

W sumie to zadowolona jestem z tego sezonu,  choc

w niektórych przypadkach wiem że mogłam pojechac lepiej.

No ale cóż wyszło jak wyszło.

Teraz trzeba myślec o sezonie 2011.

Nowy wpis

Wiem i biję się w piersi.

Za długo czekaliście na nowy wpis.

Więc nadrabiam zaległości.

22.10 10 odbyły się w Warszawie Targi Rowerowe.

Niestety były marne – mało nowości,  niewielu wystawców.

GOCYCLE  pokazał fajny rowerek z akumulatorem.

gocycle

gocycle

Dahon pokazał niemalże całą kolekcję składaków.

Po części udało mi się “załatwic” swoją sprawę.

Ale o tym później.

Dzień później niestety był bardzo silny wiatr.

Mimo wszystko postanowiłam porowerowac.

Dzień później – 24.10.10 Rondo Babka zorganizowało -

ZAKOŃCZENIE SEZONU.

Tradycyjnie spotkanie pod Arkadią.

Potem wszyscy kolarze przejechali Gdańską do Palmir.

Po chwili oczekiwania na wszystkich gości

kolarze podążając za pocztem sztandarowym WTC udali się na cmentarz.

Dość liczna w tym roku grupa zgromadziła się na trawniku przed cmentarzem.

IMG_1754

W tym momencie przedstawiciele WTC wraz z kolarzami z Rondo Babka Team

złożyli wieńce i zapaliła znicze na grobach pomordowanych sportowców.

Następnie kolarze uczcili pamięć poległych minutą ciszy.

Rondowicze pojechali na “Klasyk Palmiry”

a ja dołączyłam do zawodników Welodromu

i trochę poszaleliśmy po Kampinosie.

Do domu wróciłam trochę zmęczona ale warto było.

A 30.10.10 pogoda aż zachęcała do kręcenia.

Traska szybka, szosą ale też była jazda lasem.

mokradła - Łosiowe Błota

mokradła - Łosiowe Błota

Tak więc pogoda w październiku była zajefajna jak na tę porę roku.

A co nam przyniesie listopad?

17.10.2010 Polska na rowery

Wiem mam opóźnienie ale tak jakoś wyszło.

Nadrabiam zaległości.

Otóż 17 października w Warszawie odbył się finał (zakończenie) akcji:

“POLSKA NA ROWERY”.

Oczywiście byłam.

Piękna słoneczna pogoda sprzyjała imprezie.

Organizator spełnił swoje obietnice.

Otóż pojawiła się damska częśc teamu CCC: Maja, Paula, Ola

Majka

Majka

Impreza rozpoczęła się na Placu Zamkowym.

Trasa przejazdu wiodła  z Krakowskiego Przedmieścia ulicami Miodową, Długą, Bielańską, Aleją Solidarności, Leszno, Górczewską, Lazurową, S.Kaliskiego, A. Kocjana, Kartezjusza.

A tak wyglądałharmonogram tej imprezy:

- godz. 10.00 – start rodzinnego peletonu rowerowego, który prowadzi polska kadra z Mają Włoszczowską na czele, dojazd na stadion WAT

- godz. 11.00 – na terenie WAT start czasówki dla chętnych, pętla 5 km z elektronicznym pomiarem czasu, o kolejności startu decyduje kolejność zapisów, oddzielne kategorie dla pań i panów

- godz. 11.30 – przygotowanie kadry do wyścigu: pokazowa rozgrzewka dla rowerzystów

- godz. 12.00 – start w czasówce kadry narodowej

- godz. 12.00 -16.00 – trwają wyścigi na 5 km pętli, zawodnicy startują w kolejności zapisów, każdy może porównać swój czas przejazdu z czasem mistrzyni świata i pozostałych kadrowiczek

- godz. 15.00 – 17.00 – wyścig australijski z udziałem kadry kolarskiej i zawodników, którzy uzyskali najlepsze wyniki czasówki, oddzielne kategorie dla pań i panów, dekoracja i wręczenie nagród zwycięzcom

Na stadionie WAT-u obowiązkowa fotka.

z Mają

z Mają

Wszyscy czekali na start Majki Włoszczowskiej i Pauli Goryckiej – dziewczyny po rundzie rozgrzewkowej stanęły do wyścigu na czas po pętli wokół stadionu.

Wyniki jakie osiągnęły pozwoliły obu kadrowiczkom wystartowac w wyścigu australijskim.

Widowiskowe pętle wokół stadionu obserwowali kibicujący rowerzyści

a Maja Włoszczowska oczywiście wygrała ten wyścig.

Skandia Maraton – Rzeszów – finał

Wiem mam małe opóźnienie z tym wpisem – ale jest.  :D

Do Rzeszowa nie jest blisko więc w czwórkę wyjechaliśmy w sobotę (wczesnym popołudniem).

Po trasie objazd Radomia (remont drogi).

Dotarliśmy na miejsce na tyle wcześnie że udało nam się

załatwic formalności w biurze zawodów dla całego teamu.

Jedzonko, zakupki i odpoczynek.

W sobotę było chłodno ale nie padało.

Miałam nadzieję że niedzielny start będzie bezdeszczowy.

Rano pobudka, trochę chmur ale nie pada – to fajnie.

Śniadanko i szykowanko.

Rozgrzewka przed startem.

Początek maratonu szybki – wyjazd z centrum.
Trasa była poprowadzona po okolicznych wzniesieniach.
Oto mapka trasy:

Mapka nie oddaje jednak jednak trudności trasy.
No to popatrzcie na profil:

Jak sami widzicie trasa interwałowa i do tego w różnym terenie.

Jak się później okazało w rzeczywistości trasa były trudniejsza niż to wygląda na profilu.

Pierwszy podjazd był początkowo po asfalcie ale dalej był szuter albo ubita droga.

No i niestety stało się  :(

Zaliczyłam glebę w gliniastej koleinie.

Dalej nawierzchnia zmieniła się.
Było na trasie dużo luźnych i ostrych kamieni.
I tu niestety wielki pech.

Na ok.20km na ostrym zjeździe po kamieniach złapałam “kapcia”.

Gdy właśnie wymieniałam to w tym czasie przejechało sporo zawodników

i niestety również konkurentki z mojej kategorii. Po tej akcji chciałam nadrobic.

A tu znowu straszny pech. Znowu “kapec”.

Po jakimś czasie przejeżdżał kolega z teamu, zatrzymał się,

pożyczył mi dętkę i pomógł wymienic. On pojechał a ja pompowałam.

Miałam chęc zjechac z trasy ale jeden z kibiców zmobilizował mnie do dalszej jazdy.

No i zaczęła się pogoń. Te kilka mocnych podjazdów trochę umęczyło mnie

ale cieszyło gdy wyprzedzałam kolejnych maratończyków.

Udało mi się dojśc konkurencję. I tu znowu wielki pech.

Ktoś pozmieniał strzałki i pomyliłam trasę  nadrabiając

(ponad 6km)  dodatkowo  :(
W końcu ostatni zjazd i asfalcik do mety.

A moja konkurentka skróciła trasę po Rzeszowie ale i tak była za mną. :)
Dekoracja – za tą edycję i za generalkę i powrót z przygodami do wawki.

Legia MTB Maraton – Laski – finał

Ostatnie starcie sezonu 2010 w cyklu Legia MTB Maraton.

Początkowo finał miał odbyc się na Fortach Bema ale został przeniesiony.

Czemu?

1  – na fortach w niedz. gmina organizowała jakiś piknik

2 -  pętla miałaby kilka km więc kilkanaście pętli z co najmniej setką zawodników to byłaby jakaś masakra

Ok.

Pogoda była łaskawa – nie padało ale było chłodno (ok 17*)

Trasa taka sama jak na rozpoczęciu cyklu:

trasa_laski_malaTraska oczywiście znana mi i lubiana przeze mnie.

Na starcie stanęło ok.200 zawodników. Start o 11.15 (zapisy opóźniły start).

Parę dni wcześniej dopadło mnie przeziębienie ale poleczyłam się.

Niestety byłam osłabiona i jechało mi się nie najlepiej.

Oczywiście na trasie było wszystko: dużo piachu, dużo wystających korzeni,

błoto (grobla i okolice), “niedzielni” rowerzyści i grzybiarze.

W czasie jazdy byłam skoncentrowana a powód był prosty.

Na trasie albo konkurencja albo miejscowi zmieniali kierunki strzałek.

Dzięki temu na całe szczęście trasy nie pomyliłam.

IMG_2219To co przeżywałam na trasie niech zostanie moją słodką tajemnicą.

W końcu dotarłam na metę, umyłam rower i siebie.

Papu i oczekiwanie w gronie znajomych na dekoracje.

Najpierw dekoracja tej edycji a po niej generalki w kategoriach wiekowych.

DSC_8936

Ktoś chce może kupic fajną ramkę meridy?

Efekt końcowy maratonu w Laskach – angina.     :(

Skandia Maraton 2010 – Białystok

Kolejny maraton za mną.

Prognozy pogody na weekend były w miarę optymistyczne:

miało nie padac a temperatura ok. 18* czyli to co lubię.

200 km i byliśmy na miejscu.

Tym razem siła naszego teamu – 7 osób

Miasteczko startowe w samym centrum miasta.

Po załatwieniu formalności powoli trzeba było  szykowac się do startu.

Trasa miała wyglądac tak:

Bia-ystok2010_mapaAle z powodu dużych opadów deszczu w dniach wcześniejszych

i dużej ilości błota w pewnych miejscach wydłużono trasę z 66 do 72 km.

Trasa miała byc  w miarę płaska i szybka.

Profil trasy ze strony orga:

profil-Bialystok-Medio_bigI faktycznie była szybka ale…………………

sporo błota i to takiego wsysającego,  sporo kopnego piachu ale i dużo twardej ubitej drogi leśnej.

Aha zapomniałabym dodac: początek i koniec po asfalcie co pozwoliło rozwinąc duże prędkości.

Z mojego występu na maratonie  jestem zadowolona.

Zdjęcia jak dostanę to będą do obejrzenia w galerii.

A najbliższy weekend to finałowa edycja Legii…………..

Pozdrower dla zaglądających i czytających moje …………………..  :D

A i proszę komentujcie moje wpisy bo nawet nie wiem czy ktoś je czyta