Napisany przez bikergonia w dniu grudzień 8th, 2010 |
0 komentarzy|
skomentuj
Pierwszy atak zimy już za nami.
Jak zwykle zima zaskoczyła drogowców.
Ale nie o tym mam zamiar napisac.
Od paru lat kusiło mnie aby zacząc jeździc na nartach biegowych.
Niestety albo zimy były bezśnieżne albo zabrakło decyzji o zakupie.
W tym roku postanowiłam dokonac zakupu nie mając pewności że będzie śnieżnie.
Ale pierwsze opady utwierdziły mnie w przekonaniu że dokonałam dobrego zakupu.
Michał namawiał mnie już w zeszłym roku, ale co się odwlecze to……….
Marek dostarczył sprzęt – może amatorski ale na razie wystarczy.
Dzięki chłopaki za to że zmobilizowaliście mnie.
W zeszły piątek odbyła się inauguracja, mój pierwszy raz w życiu na biegówkach.
Miejsce – pobliskie Forty Bema ale po południu.
Wiecie mało spacerujących więc mniejszy obciach jakby co.
Było mroźno (ok.-10*)
Na początek zaczęłam od robienia śladu i zapoznania się z nartkami.
I to szło mi w miarę fajnie.
Postanowiłam zrobic pętelkę.
I tu już było ciut gorzej. Dlaczego?
Otóż ścieżki wydeptane przez spacerowiczów były nie równo wydeptane.
No i nartki trochę potrafiły rozjechac się.
Cztery razy “przywitałam się” z Matką Naturą.
Trochę zmarzłam gdy zrobiło się ciemno.
Ale jestem zadowolona z siebie – 1h30min niezapomnianych wrażeń.
Po powrocie do domu lektura o nartach – portal narty.pl
Ten pierwszy raz zachęcił mnie do następnych narto-biegów.
Chociaż nie można tego było nazwac biegiem tylko raczej narto-chodzeniem.
Następne wyjście na biegówki odbyło się w tą niedzielę co była.
Pogoda była zajefajna.
Świeciło słoneczko, było mroźno – ok. -8 *
Pojechaliśmy do teściów a mieszkają blisko Puszczy Kampinowskiej.
Po wypiciu kawki przebrałam się w strój (rowerowy co prawda)
i wyszliśmy na biegówkowy “podbój” okolic.

No i na całe szczęście szło mi trochę lepiej,
ale nie obyło się bez śnieżnych gleb.
Zakładałam ślad a miejscami wyjeżdżony śnieg posypany popiołem trzeba było przejśc.
Spotkałam nawet jednego gościa na biegówkach – zapraszał nawet na Bieg Piastów.
Na razie takich planów nie mam – dopiero uczę się jeździc.
Prędkości nie rozwijałam zbyt dużych ale byłam szczęśliwa z tego wyjścia.
Nie mogłam doczekac się następnych wyjśc na biegówki.
Niestety od wtorku ociepliło się a śnieżna breja nie jest fajna.
Mam nadzieję że za parę dni warunki na tyle się poprawią (spadnie śnieg i będzie mróz)
i będę mogła spokojnie poprawiac swoje umiejętności.
Nie mogę się doczekac.
Na prawdę biegówki to extra zabawa a do tego pracują wszystkie partie mięśni.
Gorąco polecam.